Miałam marzenie, żeby pójść z naszą młodzieżą w Gorce w czasie, kiedy kwitną krokusy. Szafrany w dolinach są dla turystów, dla prawdziwych wędrowców najpiękniejsze krokusy rosną na gorczańskich polanach. Wiele osób małej wiary mówiło, że nie ta pora, że zła pogoda. Nie wiedzą oni jednak, że złe może być ubranie lub buty a pogoda zawsze jest dobra. Łaskawy los sprawił, że dzięki pani Sylwii Luberdzie, Teresie Jagodzie, panu Rafałowi Borowskiemu i grupie prawdziwych traperów z SPdP wyprawa doszła do skutku. Wyruszyliśmy 16 kwietnia z Kowańca. Konsekwentnie, krok za krokiem wspinaliśmy się coraz wyżej, podziwialiśmy przyrodę i widoki. Krokusy powitały nas nieśmiało, pozamykane z powodu pochmurnej pogody. Po dotarciu do schroniska, obfitym obiedzie, krótkiej przerwie na kawę i ciasteczko, poszliśmy na spacer na Czoło Turbacza. Później ognisko, pieczenie kiełbasy, śpiewy, tańce oraz wędrówka na szczyt.
Następnego dnia śniadanie, wykwaterowanie i powrót do Nowego Targu. Tym razem promieniste słońce otworzyło płatki krokusów, które ukazały całe swoje piękno i mogliśmy podziwiać je z zachwytem.







